Niewiele pamiętam ze szkoły ale jeden tekst utkwił mi w pamięci: "Egipt jest darem Nilu" (Powiedział to chyba ktoś sławny). Trudno się nie zgodzić. Gdyby nie ta rzeka to nie byłoby tam nic poza piaskiem. Podobno nadal Egipt jest bardzo zależny od Nilu ale dla Europejczyka najważniejsze jest jedno: Tak długą rzeką można sobie popłynąć w rejs.
Duże stateczki, mniejsze stateczki, malutkie stateczki. Może nie wszystkie oferują komfort ale na każdym można wypocząć delektując się mijanymi widokami. Szklaneczka czegoś procentowego, coś do pochrupania, książka na te fragmenty rejsu, gdzie widać ... palmy, palmy, palmy ... o, mango! Żyć nie umierać. Doskonała odskocznia od pracy za biurkiem.
Oczywiście nikt nie każe cały czas siedzieć na promie. Brzeg rzeki usiany jest wszelkiego rodzaju ciekawostkami, zabytkami i innymi duperelami a oferta prawie każdego organizatora zawiera zsiadanie na brzeg i zwiedzanie lub odpoczynek (odpoczynek po byczeniu się na leżaku?!).
Jedynie czego mi brakuje w takich wywczasach to wędka. Podobno w Nilu żyją prawdziwe potwory i złowienie takiego byłoby czymś, czym mógłbym się pochwalić przed kolegami, których NAPRAWDĘ kręci moczenie kija.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz